środa, 29 sierpnia 2012

Magiczny eliksir Green Pharmacy mam i ja! :) oraz parę drobiazgów.


Ostatnio na wielu blogach można się spotkać z produktami Green Pharmacy. W zasadzie sama nie wiem, czy to nowa seria, czy tylko dobrze wypromowana? Przyznam szczerze, że wcześniej nie interesowałam się 'naturalną' pielęgnacją włosów, więc obok wszelkich zielarskich produktów przechodziłam obojętnie.

Początkowo miałam problemy ze znalezieniem ich w moim mieście, jednak zapytałam gdzie trzeba i otrzymałam satysfakcjonującą odpowiedź. Przed wyprawą do drogerii Star poczytałam co nieco o produktach i KWC wskazało mi czym przede wszystkim powinnam się zainteresować.

Bezapelacyjnie w rankingu najlepszych produktów wygrywa:
Eliksir ziołowy, do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych


Włosów nie farbuję już od 3 lat, jednak moim włosom do ideału wiele brakuje.
Co piszą o nim inniklik! 8 opinii, wszystkie na 5 gwiazdek, fiu fiu :)

Aplikacja jest bardzo wygodna, pompka dobrze rozpyla produkt. Zapach jest przyjemny, lekko wyczuwalny do czasu wyschnięcia włosów. Mam nadzieję, że podbije także moje serce !
Będę go używać jeszcze chętniej, ze względu na rumianek, który ma właściwości rozjaśniające.

Cena: 7,99zł

Ostatnio zdecydowanie za dużo pieniędzy wydaję na kosmetyki. Pasuję :D <brzydal>

Buziaki!

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? :) Kosmetyki Enjoy.


Cześć Dziewczyny :)

Wczoraj wybrałam się do drogerii Star w celu zakupienia odżywki z Green Pharmacy, która rzeczywiście tam była i szybko wylądowała w koszyku, a teraz na moich włosach :)

Gdy przeszłam się do części "kolorówkowej" moim oczom ukazała się szafa identyczna jak MIYO.
Co więcej z kosmetykami w identycznej kolorystyce i opakowaniach.
Ceny są identyczne, a jedyne co je odróżnia to nazwa.

Ciekawa jestem czy to tylko dla tej drogerii zmieniono nazwę? Czy kosmetyki dostępne są też w małych osiedlowych sklepikach jak MIYO.

Spotkałyście się z Enjoy?

Buziaki :))

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Naturalna formuła tuszu Eveline BIG Volume Lash i maleńki haul :)

Cześć Dziewczyny :)


Staram się na bieżąco zużywać wszystko co zalega na mojej łazienkowej półce. Ostatnio wykorzystałam wszystkie odżywki do włosów, udało mi się także wyzerować kolejny żel pod prysznic.
Olejek Alterra z granatem zastąpiłam wersją migdałową. Przypuszczałam, że bardziej polubię jego zapach, jest jednak inaczej. Trochę mnie drażni i nakładam go sporadycznie na włosy, a częściej na ciało.


Potrzebowałam także nowego tuszu. Ponownie zwróciłam się w kierunku MIYO, który bardzo lubię i dzięki niemu mogę uzyskać dokładnie taki efekt jaki lubię.

Moja mama wybrała dla siebie tusz Eveline o nowej, naturalnej formule. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi, ponieważ z jego czarnego brata byłam jakiś czas temu naprawdę zadowolona!
Cena: ok. 13zł
 


Słowa producenta (źródło: Eveline)
Opatentowana formuła tuszu oparta jest na naturalnych Bio komponentach

  • D-panthenol skutecznie uelastycznia i nawilża rzęsy od nasady aż po same końce. 
  • Naturalny wyciąg z wosku carnauba odżywia rzęsy, ekspresowo je regeneruje i zapobiega ich wypadaniu. 
  • Ekstrakt z Jojoby wnika w głąb włosa, radykalnie odbudowując jego strukturę. 
  • Naturalne pigmenty mineralne rewitalizują rzęsy, pobudzają je do wzrostu i chronią przed mechanicznymi uszkodzeniami. 
Może miałyście już okazję go używać?

Buziaki!

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Dwa nowe produkty, przeceny w szafach Essence i Catrice :)

 Cześć :*

O kosmetycznym tygodniu w Biedronie dowiedziałam się po przeczytaniu paru postów na Waszych blogach.

Akurat mój płyn do demakijażu oczu był na wykończeniu, postanowiłam więc zakupić chwaloną przez wiele osób dwufazówkę Bielendy, która rzekomo ma wzmacniać rzęsy.
Poza jednym błyszczykiem Bell, nic więcej mi się nie spodobało.

Używam go już od pewnego czasu i mogę powiedzieć, że sprawdza się całkiem dobrze, a co najważniejsze, nie wysusza okolicy oczu ! :)

Mój podkład Mineral Affinitone, (o którym pisałam tu: klik! ) właśnie się skończył.
Swoją drogą muszę jakoś wykręcić z niego pompkę, bo zapewne wystarczyłby mi jeszcze na 4 razy..

Czytałam całkiem sporo dobrych recenzji podkładu Under 20, więc padło na niego :)

Z kolorem udało mi się trafić idealnie.
Ma ładny zapach i faktycznie matuje twarz.
Krycie jest także dość dobre :)
Tylko tyle mogę powiedzieć na chwilę obecną, jednak obiecuję, że pojawi się tu jego recenzja za jakiś czas!


Dziś z kolei w DN kupiłam dwie kredki z Essence za grosze:

  • Longlasting: 14 Think Khaki (4,99zł, zamiast 6,99zł)
  • Kajal: 19 All I want. (i w zasadzie nie wiem do czego go używać?) :D (3,69zł zamiast 4,99zł)
Wiele produktów przeceniono, zdecydowanie można znaleźć coś dla siebie :) 
Kusiła mnie pomadka Catrice Ultimate Colour w ładnym malinowo- czerwonym kolorze za jedyne 12 zł, zamiast 18. Chyba jednak po nią wrócę ;)


Całuję i życzę miłego wieczoru! :)

niedziela, 12 sierpnia 2012

DIY: spodenki jeansowe, ćwieki/nity :) krok po kroku!

Cześć :*
W żadnym wypadku nie można mnie nazwać artystyczną duszą, jednak czasami zdarzy mi się zrobić coś z niczego. Ale to rzeczywiście, wyjątkowe sytuacje ;) 
Dziś chciałam Wam pokazać spodenki jeansowe z ćwiekami, które własnoręcznie poszarpałam, a co najważniejsze- sama przyszyłam metalowe ozdóbki! :D


Tak prezentują się na mojej pupie. Wybaczcie, że świecę Wam tą częścią ciała ;)

Zaczynamy!

1. Ucinamy jeansy na odpowiedniej wysokości. Jeśli chcecie mieć duużo strzępień pamiętajcie aby uwzględnić to podczas ustalania długości. Dużo strzępów= dodatkowe centymetry.


 Do strzępienia najlepiej w tym wypadku użyć igły. Wbijamy ją w oczka jeansu i wyciągamy nitki.


2. Potrzebujemy igły, nitki i metalowych ozdób. Bez problemu znajdziecie je w pasmanteriach. 
Możliwie starannie przyszywamy nity. W moim wypadku nie wyszło to idealnie, bo moje zdolności krawieckie na to nie pozwoliły ;) A raczej ich brak.. 


3. Możemy zawinąć nogawki lub zostawić bez mankietów. Obydwie wersje wyglądają dobrze. :) Kwestia gustu. 


Nic prostszego! Mam nadzieję, że lato jeszcze przyjdzie do Polski i będę mogła je nałożyć :)
Lubicie jeansowe spodenki? Jak Wam się podobają? :)


Sztuczne rzęsy na co dzień?

Cześć Dziewczyny :)


Gdy mam nieco więcej czasu na makijaż nawet w zwykły dzień lubię dokleić parę kępek lub kawałek pasma w zew. kąciku. Zajmuje to bardzo niewiele czasu, a oko wygląda znacznie lepiej :)

Makijaż oka ograniczam wówczas do dwóch cieni i eyelinera, a usta maluję przezroczystym błyszczykiem, dzięki temu pomimo pasma rzęs całość nie jest przerysowana.




Opcją jeszcze szybszą i subtelniejszą są kępki lub kawałek pasma, doklejony jedynie w zew. kąciku.
Spojrzenie jest znacznie bardziej zalotne, a wygląda nadal naturalnie :)


Jestem ciekawa czy Wy preferujecie takie zabawy w codziennym makijażu, czy ograniczacie się do tuszu?



Buziaki :)

sobota, 11 sierpnia 2012

800 obserwatorów :) D z i ę k u j ę

Dziękuję wszystkim obserwatorom, komentującym, czytającym i śledzącym mojego bloga :)
Bardzo mi miło, że jesteście ze mną!

Buziaki :*

piątek, 10 sierpnia 2012

Zakupy, pędzelki elf i pierwsze wrażenia !

Cześć Dziewczyny :)
Ostatnio udało mi się przytemperować mój kosmetyczny zakupoholizm i teraz staram się robić zakupy rozważnie. Oczywiście posiadanie pędzelków należy do potrzeb pierwszego rzędu, więc było kwestią czasu kiedy u mnie się znajdą. ;)

Zakupiłam pędzelek języczkowy do podkładu oraz flat top do pudru/ podkładu/ minerałów. 
Niestety muszę przyczepić się do jakości wykonania. Samo włosie w obydwu przypadkach jest miłe i miękkie, jednak flat top był źle sklejony i trzonek wypada. Będę musiała wymienić go na nowy, w pełni sprawny pędzelek :(

Dziś nałożyłam fluid języczkowym i szczerze mówiąc, do tego chyba lepiej będzie się nadawał flat top. 


W moje łapki wpadł jeszcze szampon, żel pod prysznic z Lidla (który pięknie pachnie i genialnie się pieni! jestem pod wrażeniem :)) oraz antyperspirant.

Małe zakupy a cieszą! :)
Buziaki

środa, 8 sierpnia 2012

Krem do stóp z mocznikiem Fuss Wohl- zdecydowanie t a k :)

Cześć :)
Dzisiaj recenzja kremu do stóp, który podbił serce moje i mojej mamy. Za śmieszne pieniądze można go kupić w Rossmannie i często jest w promocji.



Ze względu na porę roku nieco bardziej dbam o swoje stopy, jednak nigdy nie byłam w tym szczególnie nadgorliwa. Jestem leniem i po prostu zazwyczaj mi się nie chce :D

Po codziennym darciu moich stóp pumeksem zauważyłam, że zaczęły się robić suche. Potrzebowałam kremu do stóp i padło na Fuss Wohl z 10% mocznikiem. Jak większość z Was wie, jest to związek, który doskonale zmiękcza zrogowaciały naskórek i świetnie nawilża skórę. Coś idealnego dla stóp :)


I faktycznie robi dokładnie to, o czym zapewnia nas producent. Stopy są mięciutkie, gładkie i idealne nawilżone. Krem ma treściwą konsystencję i bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny zapach. 
Stosuję go codziennie na noc i faktycznie widzę wielką różnicę. 

Jest to zdecydowanie najlepszy krem jaki używałam :)


Zdecydowanie polecam ten produkt, tym bardziej za taką cenę :)

Buziaki

wtorek, 7 sierpnia 2012

Pianka oczyszczająca do mycia twarzy- Rival de Loop

Hej! :)


Dzisiejszy post poświęcony będzie myjkowi do twarzy, czyli oczyszczającej piance z ginkgo i ekstraktem z ogórka do skóry suchej i wrażliwej Rival de Loop :)

Kupiłam ją po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji na wizażu. Jeśli chcecie zerknąć, klikajcie : tu :)

Pamiętam, że gdy byłam młoda i piękna (jeszcze) używałam zawzięcie pianki z Clean& Clear i bardzo ją lubiłam.


Teraz jednak dochodzę do wniosku, że piankowej formie kosmetyków nie ufam, tym bardziej jeśli mają zmyć makijaż twarzy. I niestety nie podzielam zachwytu nad tą pianką. :(

Ale do rzeczy!


Opakowanie jest bardzo wygodne i funkcjonalne, pompka działa bez zarzutu. Za 150 ml płacimy 10 zł.
I to w zasadzie są dwa plusy tego produktu, które rzeczywiście lubię :D


Teraz kolej na to, czego w niej nie znoszę: 

Mam wrażenie, że pianka nie daje sobie rady ze zmyciem makijażu, dlatego najczęściej używam dodatkowo szczoteczki do twarzy. Wówczas faktycznie skóra jest dobrze oczyszczona.

Producent zapewnia, że wystarczy ilość pianki zbliżona wielkością do orzecha włoskiego. Zdecydowanie NIE. Gdy mam makijaż na twarzy muszę sięgnąć po piankę min. 3 razy, ponieważ momentalnie traci swą puszystość i staje się wodnista, a twarz nadal nie jest umyta. Tym sposobem zużywam jej ogromne ilości.
Wielki minus: potwornie niewydajna

Nie podoba mi się także jej zapach oraz to, że bardzo szczypie gdy dostanie się do oka.



Wiem, że na pewno do niej nie wrócę. Planuję kupić teraz olejek myjący z BU, o którym słyszałam całą maasę dobrego :)



Używałyście kiedyś tej pianki lub innej myjki w tej formie?
Jak wrażenia? :)

Buziaki!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wracam do blogowania: Denko :)


Hej dziewczyny! :)

Nareszcie mam kartę pamięci, więc ruszam z blogiem!

Tak jak zapowiadałam, dziś projekt denko :) Jest tu parę kosmetyków, o których nie pisałam wcale, więc poświęcę im nieco więcej uwagi.

1. Ziaja Dwufazówka- zdradziłam mój ulubiony płyn do demakijażu oczu z Ziają i był to niemały błąd. Ze zmywaniem radzi sobie całkiem dobrze, jednak potwornie wysusza mi skórę, co w przypadku kosmetyku do delikatnej i wrażliwej okolicy, jest niewybaczalne :(
Cena: ok. 6zł

2. Alterra Odżywki ze spłukiwaniem- bardzo się polubiłyśmy i wiem, że będę do nich wracać. Szczerze mówiąc, nie widzę różnicy w działaniu pomiędzy nimi, jednak znacznie bardziej odpowiada mi zapach morelowej. Więcej o wersji z granatem pisałam tu: klik!
Cena: ok. 9zł

3. Oliwka Hipp- ostatnio zrezygnowałam z balsamów do ciała na rzecz oliwek :) Po kąpieli na jeszcze mokrą skórę nakładam oliwkę lub olejek, wskakuję w szlafrok. Część wchłania się w skórę, część zostaje na szlafroku, a skóra pozostaje dobrze nawilżona.
Cena: ok. 13zł

4. Effaclar Żel do mycia twarzy- pierwsze co przychodzi mi na myśl: baaaardzo wydajny produkt. Na początku delikatnie przesuszał mi skórę, jednak po pewnym czasie automatyczne uczucie "ściągnięcia" przeszło. Tuba 150 ml spokojnie wystarczyła mi na ponad 2 miesiące, jednak nie zauważyłam żadnej zmiany na lepsze. Nie zauważyłam żeby na mojej skórze pojawiało się mniej niespodzianek i zaskórników.
Dobry myjek, nic poza tym.
Cena: ok. 30zł

5. Olejek Alterra- uwielbiam olejki, więc na pewno zakupię kolejny. Teraz mam ochotę na wersję migdałową. Stosuję je na skórę oraz na włosy. Mają piękne zapachy, genialne składy i są b.wydajne :)
Cena: ok. 13zł

6. Peeling Synergen- tani zdzierak, przeznaczony rzekomo do skóry wrażliwej. Zdecydowanie odradzam wrażliwcom, bo drobinki są duże i bardzo kanciaste, dlatego nie należy trzeć nim twarzy bez opamiętania. Męczyłam się z nim długo i przyznam szczerze, że wkończyłam go na skórze ud. :D
Cena: ok. 6zł

7. Tisane w pomadce- słaaabsza siostra wersji słoiczkowej. Niestety różnią się konsystencją i działaniem. Nie podoba mi się także połysk, który zostawiała na ustach. Wiem, że do niej nie wrócę. A słoiczkom pozostaję wierna :)
Cena: ok. 10zł



Dziś w Lublinie był nieziemski skwar, dni takie jak ten najchętniej spędziłabym w domu, ze szklanką zimnej wody i książką. Wybrałam się jednak nad Zalew w celu poprawy kolorytu. Z efektów nie jestem zadowolona, bo oprócz potwornego upału była na niebie cała masa chmur.
Tym sposobem nadal jestem bladziochem :)

Buziaki!

Źródło: http://twojapogoda.pl

sobota, 4 sierpnia 2012

Biochemia Urody i pierwsze zamówienie- pomocy :)

Cześć Dziewczyny!

Karta pamięci do mojego aparatu jest już w drodze, więc niebawem powrócę do mojej blogowej działalności :)
Zapewne na pierwszy ogień pójdzie projekt denko, ponieważ nagromadziłam całą masę opakowań, które zajmują kupę miejsca w mojej szafce :)

Dziś jednak zwracam się do Was z prośbą o pomoc. 
Wiem, że są wśród Was wielkie miłośniczki BU, stąd moje pytanie.
Co warto zamówić i czy są jacyś ulubieńcy, których zamawiacie cyklicznie?
Potrzebuję dobrego peelingu, przydałby mi się także olejek do włosów oraz do zmywania makijażu.
Liczę na Was!

Buziaki :*