sobota, 26 maja 2012

Własnoręcznie wykonany bukiet dla Mamy :)

Cześć Dziewczyny! 


Dziś post niekosmetyczny, ale bardzo aktualny :)
Z okazji Dnia Mamy postanowiłam sama wykonać bukiet dla mojej najukochańszej rodzicielki :)
Przywykłam do kupowania jej konwalii na wszelkie okazje, jednak w tym roku padło na kremowe różyczki :)

Efekt mojej pracy wygląda następująco: 


Moja Mama nazywa mnie "manualnym zerem" :D Muszę się z nią zgodzić, ponieważ wszelkie robótki ręczne idą mi niespecjalnie, a i efekt jest zazwyczaj marniutki :) Jednak moja Mama cieszy się z każdego mojego przejawu "twórczości' ;)

Wykorzystałam rzeczy, które miałam w domu, a potrzebowałam tylko folii i wstążki. Dokleiłam serduszka oraz dodałam liścik, aby bukiet był bardziej "spersonalizowany" :)

Mam nadzieję, że Mama się ucieszy!
Pamiętajcie o życzeniach dla swoich Mam :)

czwartek, 24 maja 2012

Problem ze skórą po goleniu/ depilacji? Już NIE! :) balsam Balea


Cześć Dziewczyny :) 

Przybywam dziś do Was z recenzją kosmetyku, który podbił moje serce już od pierwszego użycia.
Jestem posiadaczką skóry normalnej, która przeistacza się w typowego "wrażliwca" w chwilę po goleniu. Pieczenie, czerwone kropki. Skóra jest sucha, a wszelkie balsamy przeznaczone dla skóry wrażliwej powodują jeszcze większe podrażnienia. Mało który balsam pozostaje wówczas neutralny dla mojej skóry, więc do tej pory ratowała mnie oliwka dla niemowląt.

Przed wyjazdem do Wiednia zrobiłam mały kosmetyczny rekonesans ;) Na listę zakupów trafił między innymi balsam po goleniu Balea. Cieszy się on pochlebnymi recenzjami w internecie. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok niego :))
Dostępny jest on w drogeriach DM, które znajdziecie bez większego problemu w krajach niemieckojęzycznych. Z tego co się orientuję, również w Czechach (?) Jeśli się mylę, wyprowadźcie mnie z błędu :)


Kosztuje ok. 4 Euro
Pojemność: 125ml

+ dobrze nawilża skórę,
+ łagodzi podrażnienia, pieczenie
+ skóra jest gładka
+ nie pozostawia tłustej warstwy, której wprost nie znoszę w upały
+ tani
+ mała ilość wystarcza na całą nogę :)
+ ładny, delikatny zapach


Uważam, że to mój KWC. Żaden kosmetyk ostatnio nie zrobił na mnie tak pozytywnego wrażenia.
Jeśli macie dostęp do drogerii DM, lub możecie poprosić o drobną przesyłkę: babcię, ciocię, koleżankę, zróbcie to! Zdecydowanie warto :)
Mam dwie tubki i mam nadzieję, że wystarczą mi chociaż na większą część wakacji, czyli okres intensywnego usuwania włosów! ;)

Buziaki!
P.S. Jeśli możecie polecić dostępny w Polsce balsam o podobnym działaniu- piszcie! 

środa, 23 maja 2012

Czarny, brokatowy eyeliner MySecret :) recenzja + swatche!



Cześć dziewczyny!

Już jakiś czas temu pokazałam Wam w akcji złoty, brokatowy eyeliner z MySecret. Uważam, że to świetna metoda na ożywienie ciemnego, wieczorowego  makijażu, lub jako akcent w makijażu dziennym. Po udanej „współpracy” z wersją złotą zakupiłam wersję czarną, również z brokatem.



Tym razem też się nie zawiodłam i eyeliner sprawuje się bardzo dobrze.

+ dobry pędzelek, który umożliwia dokładną aplikację
+ produkt nakłada się równomiernie, nie tworząc prześwitów/ smug
+ optymalna konsystencja i wilgotność
+ wersja czarna jest idealna na dzień, a brokat przebija bardzo subtelnie
+ całkiem dobrze się utrzymuje
+ bardzo atrakcyjna cena, ok. 8zł





Kusi mnie także piękny, intensywny granat, który kontrastowałby z moją tęczówką. Myślę, że prędzej czy później i ten pojawi się w mojej kosmetyczce! :)

Buziaki :)

niedziela, 20 maja 2012

Maybelline- Affinitone Mineral, recenzja podkładu :)

Cześć :)

Gdy tylko pokazałam Wam mój nowy podkład posypało się wiele próśb o jego recenzję. Dałam mu odpowiednio dużo czasu, aby się wykazał.


Kupiłam go w Drogerii Natura, po namowach pani ekspedientki. Nigdy tego nie robię i nie wiem co mnie podkusiło, aby się zasugerować jej opinią. Tak czy owak, fluid wylądował w koszyku.



W pierwszych dniach używania byłam bardzo niezadowolona. Efekt, który dawał na twarzy zdecydowanie odbiegał od zapewnień ekspedientki.

Bardzo delikatne krycie, rozświetlenie/ błyszczenie, znikanie z twarzy.


Jednak z biegiem czasu zaczęłam się do niego przekonywać. Na wszelkiej maści niedoskonałości stosuję dermacol, pod oczy korektor. Jako wykończenie makijażu- puder transparentny My Secret, o którym pisałam tutaj :)
W takim połączeniu podkład wypada nieco lepiej. Nie świeci się, jest trwalszy i nie znika z twarzy.

Muszę zaznaczyć, że nie jest to podkład dla dziewczyn, które lubią mocne krycie oraz matowe wykończenie. 
Porównując go ze "zwykłym" Affinitonem, który nawet lubię, ten wypada znacznie gorzej. A różnica w cenie wynosi ok. 10zł. 



+ optymalne (dla mnie) krycie na okres wiosenno- letni
+ kolor ivory jest typowym żółtym odcieniem, który idealnie mi pasuje, jednak będzie on zbyt ciemny dla dziewczyn o bardzo jasnej skórze
+ SPF 18
+ lekka konsystencja
+ nie zapycha






- bez odpowiedniego przypudrowania, znika z twarzy w sposób nieestetyczny oraz bardzo się świeci, także na mojej normalnej skórze
- ciężko będzie go wykorzystać do końca, ze względu na opakowanie
- testowany na zwierzętach
- nie jest wart tej ceny
- z minerałami ma niewiele wspólnego

 Podsumowanie:
Nie kupię go ponownie, ponieważ w takiej cenie można znaleźć coś zdecydowanie lepszego! 
Polecam zerknąć Wam także na recenzje na KWC: Maybelline Affinitone Mineral- klik!, gdzie na 5 możliwych gwiazdek zdobył tylko 2.47. 

Pozdrawiam Was ciepło :*

sobota, 19 maja 2012

Nowości kosmetyczne + recenzja kremu na noc Alterra :)

Witam Was ciepło :)

Po raz kolejny zawiało nudą, za co Was szczerze przepraszam :) Moje powroty stają się już nudne, więc nie będę się szczególnie nad tym rozwodzić :)

Przez okres mojej nieobecności udało mi się skończyć parę kosmetyków, oraz drugie tyle nabyć ;)
Weekend majowy spędziłam w Wiedniu, w którym jestem absolutnie z a k o c h a n a, oraz kupiłam tam dwa produkty, na których szczególnie mi zależało, oraz inne, mniej ważne, powiedzmy- nadprogramowe! Co nie znaczy, że są niepotrzebne, nic z tych rzeczy! :D

O każdym z produktów powiem Wam nieco później. Jednak już teraz muszę zaznaczyć, że Balsamem po goleniu/ depilacji Balea jestem zachwycona. I już zaczynam się martwić, co pocznę, gdy zużyję dwie tubki ! :)


Dzisiejszego posta chciałabym poświęcić kremowi, który na samym początku zrobił na mnie negatywne wrażenie i przyznaję, że odstawiłam go na półkę, chwilę po tym, jak poczułam jego zapach.

Wspominałam Wam o nim, w poście zakupowym i muszę przyznać, że albo mój nos już przywykł do tego zapachu, albo nie jest on aż tak zły. Co nie zmienia faktu, że najlepiej byłoby, gdyby był bezzapachowy!

Krem kosztuje niecałe 10zł i w tubce mieści się 50ml produktu.
Bardzo poręczne, higieniczne i praktyczne opakowanie.

Zapach jest połączeniem intensywnej, fermentującej cytryny z perfumami, które można wyczuć w autobusach od 70letnich elegantek. Co w połączeniu daje niezły smrodek, który początkowo skutecznie mnie odstraszył.



Dałam mu jednak szansę, ponieważ podoba mi się jego działanie oraz efekt jaki pozostawia na twarzy.
Jest to matowe wykończenie, lekko lepiące. Jednak w przypadku kremu na noc, zupełnie mi to nie przeszkadza.
Bardzo dobrze nawilża skórę twarzy oraz lekko łagodzi podrażnienia. Nie zatyka porów, nie uczula.





Czy zakupiłabym go ponownie?
Nie, ponieważ nie jest to nic nadzwyczajnego, jednak w przypadku braku gotówki na nic droższego pewnie powróciłabym do kremu Alterra :)




Buziaki! :)