środa, 18 kwietnia 2012

Nowość Vipera: seria szminek nude, swatch odcienia 67 :)

Cześć dziewczyny :)

Dzisiaj bardzo krótki post między jednymi zajęciami a drugimi. Wyjątkowo zalatany dzień!
Jakiś czas temu wypatrzyłam w małej drogerii szminkowe nowości Vipery, czyli seria Randez-Vous.


W bardzo estetycznych, metalicznych opakowaniach i w przyjemnie niskiej cenie ok. 15zł :)
Do wyboru jest około 8 odcieni. Zdecydowałam się na 67, chociaż przypuszczam, że zakupię jeszcze jeden kolor, wpadający w pomarańcz. Na lato bardzo lubię takie kolory :)

67 to zdecydowanie zbyt jasny dla mnie kolor. Gdy nałożę go zbyt dużo wyglądam tandetnie i kiczowato, dlatego pokrywam nią usta bardzo delikatnie.


Lubicie szminki nude? Wasz nudziakowy ulubieniec?

wtorek, 17 kwietnia 2012

Nawilżający, kremowy mus Lirene 20+, recenzja :)

Cześć dziewczyny! :)

Dzisiaj recenzja kremu, który używam od dobrych dwóch miesięcy. Gdy tylko pokazałam Wam, że zakupiłam takie cudo, otrzymałam wiele próśb o jego recenzję. Uważam, że po dwóch miesiącach mogę już wyrazić swoją opinię :)



+ Krem ma bardzo przyjemną konsystencję, którą pokochałam od pierwszego użycia. Szczerze mówiąc pierwszy raz używam kremu, o takiej formule i życzyłabym sobie, aby było więcej kremów-musów na drogeryjnych półkach!

+ Przez to, że jest lekki i bardzo delikatny, szybko się wchłania i pozostawia skórę nawilżoną bez żadnej tłustej powłoki. Już po chwili można przejść do makijażu, z którym dobrze współpracuje.

+ Bardzo duży plus za SPF 15. Nie jest to wystarczająca ochrona na lato, jednak na nasze wiosenne warunki uważam, że to zdrowe optimum. 




+ Krem zarówno na dzień i na noc. Ja jednak wybieram coś bardziej treściwego na nocną pielęgnację.
+ Świetny zapach, bardzo świeży, delikatny, jakby owocowy.

Przypuszczam, że zakupię go ponownie ponieważ moja skóra naprawdę go polubiła!
Wiem, że jest także wersja matująca, jednak nic na jej temat nie jestem w stanie powiedzieć.



A Wy używałyście kiedyś kosmetyków z serii Design Your Style? :)


Wystarczyło odwiedzić parę blogów, żeby zapisać kolejny produkt na listę zakupów. Odżywka z olejem Babassu. Oceny na KWC i cena rzeczywiście zachęcają do zakupu :) Zobaczymy jak będzie się sprawować!

Buziaki!

sobota, 14 kwietnia 2012

Odżywka do włosów Alterra- obecność obowiązkowa !

Cześć :)


Jestem po wizycie u fryzjera i to wielkie wydarzenie
(dla mnie wielkie, ponieważ unikam fryzjerów jak ognia, w obawie o nadmierne skrócenie moich włosów czy zrobienie krzywdy innego rodzaju ;)) skłoniło mnie do napisania posta właśnie o kosmetyku do włosów.

Jestem przekonana, że większość z Was miała już tę odżywkę jak również inne kosmetyki do włosów Alterra. Ja jednak muszę o niej napisać parę słów! :)

Moje włosy są sztywne, suche, lubią się puszyć, czasem się lekko pofalują, a przede wszystkim się plączą a rozczesanie ich bez użycia, żadnej odżywki równa się katuszom i całej kępie wyrwanych włosów.

Zawsze zazdrościłam dziewczynom o gładkich, lśniących włosach, które były miękkie i miłe w dotyku.




Nigdy takich włosów mieć nie będę, bo mam jakie mam, ale narzekać na nie nie mogę, bo jest ich caaaałe mnóstwo, jednak dążę do uzyskania efektu miękkiego i gładkiego włosa :D


Po przeczytaniu wielu pochlebnych recenzji na jej temat, postanowiłam ją zakupić już doooobry miesiąc temu. Używam ją po każdym myciu (ze spłukiwaniem) i rzeczywiście widzę efekty :) 

+ włosy stają się gładkie i miękkie
+ rozczesywanie nie jest już problemem
+ ładnie lśnią 
+ nie są przeciążone

Muszę przyznać, że zapach odżywki nie przypadł mi szczególnie do gustu. Ale to nie zapach kosmetyków Alterra jest ich mocną stroną, a naturalny skład. 

Zdecydowanie na plus: brak silikonów, parafiny, czyli świństwa, które tylko pozornie poprawia kondycję naszych włosów. 

Jeśli szukacie dobrej odżywki nawilżającej, zdecydowanie mogę Wam ją polecić! :)

Ja zaczynam dbać o włosy, zaczęłam od wizyty u fryzjera i znacznego podcięcia końcówek. Po ombre były w opłakanym stanie, pomimo iż podcinałam je już dwa razy! Mam nadzieję, że to było ostateczne cięcie :)

  • Odżywka Bio Vax z proteinami mlecznymi
  • Odżywka Alterra
  • Olej Alterra

Zastanawiam się nad zakupem Sesy lub Vatiki! Możecie coś polecić? :)

Buziaki!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Puder transparentny MySecret- pudrowy ulubieniec? :))

Cześć Dziewczyny!


Dziś chciałabym wspomnieć o kosmetyku, który zrobił na mnie ogromne wrażenie i podbił me serce :)
W zasadzie ratuje on mój makijaż, od czasu kiedy mam wątpliwą przyjemność używać Maybelline Affinitone Mineral (o tym podkładzie na pewno pojawi się post, ale musicie mi dać jeszcze troszkę czasu, abym mogła wyrazić swoje zdanie).


Mowa o pudrowym cudeńku ukrytym w poręcznym i niedużym pojemniczku. 
Za cenę niecałych 12zł otrzymujemy 12 g pudru. Cena obłędna jak za produkt o tak dobrym działaniu :)
Dostępność: Drogeria Natura



Opakowanie jest proste, bez zbędnych "udogodnień".

Charakterystyczne dziurawe wieczko  dobrze przylega po bokach, nie wypada. Bez problemu więc wysypiemy odpowiednią ilość na zakrętkę.

Jest to jasny, lekko beżowy proszek, bardzo drobno zmielony, który genialnie matuje twarz.




Podoba mi się to, że uzyskany mat nie jest przesadny i pomimo, iż twarz jest zmatowiona, pozostaje nadal promienna.
Przyznaję, że jest to mój pierwszy puder transparentny i już wiem, że nieostatni. Czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i z każdą z nich się zgodzę :)

Jak go nakładam?
Używam do tego pędzelka do pudru, jednak zamiast go "rozsmarowywać" staram się go "wklepać" pędzlem w skórę.


Komu polecam?
  • Każdej z Was, która poszukuje dobrego i długotrwałego pudru matującego i ładnie łączącego makijaż.
  • Jeśli potrzebujecie utrwalić korektor pod oczami (spisuje się świetnie i nie podrażnia)
  • Jeśli szukacie pudru, który nie będzie ciemniał/ robił plam na twarzy/ zapychał porów.

Bardzo się polubiliśmy i polecam go w 100%. :)

Buziaki!

wtorek, 10 kwietnia 2012

Makijaż krok po kroku z zielono-złotą kreską :)

Cześć! 
Dzisiaj szybki i banalnie prosty makijaż dla miłośniczek zielonych akcentów z użyciem nowego cienia Maybelline Kaki Chic :)


Kosmetyki użyte do makijażu:
/Ja użyłam dodatkowo matowych cieni beżowo/brązowych, aby lekko poprawić kształt oka./



Zaczynamy :)

1. Na całą powiekę nakładam jasny cień bazowy.


2. Za pomocą jasnych brązów zaznaczam załamanie powieki oraz zewnętrzny kącik. Następnie wszystko dokładnie rozcieram :)


3. Użyję cienia Maybelline Kaki Chic jako eyelinera. Za pomocą ściętego pędzelka nakładam ten cień na mokro.


4. Na zieloną kreskę aplikuję niedużą ilość złotego brokatowego eyelinera.
Dolną powiekę zaznaczam brązową kredką, po czym rozcieram.


5. Tuszuję rzęsy i gotowe :)


Lubicie używać cieni jak eyelinera? 
Jesteście miłośniczkami kresek?

Buziaki!
Wreszcie pogoda wraca do normy :) Od razu lepszy humor i nastawienie do życia! Ciepełko proszę :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Tag: 50 pytań :)

Cześć!


Muszę przyznać, że nieczęsto zdarza mi się odpowiedzieć na Tag, jednak ten wyjątkowo mi się spodobał :)
Dziękuję za otagowanie kosmetycznymrecenzjom! :)



Zasady:
1. Napisz od kogo otrzymałaś tag i zamieść link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
2. Wklej logo tagu wpisując wcześniej swój nick.
3. Odpowiedz szczerze na 50 pytań zadanych w komentarzach pod notką.
4. Nominuj dowolną ilość blogerek, o których chcesz się czegoś dowiedzieć :)



Do zabawy zapraszam:
http://kosodrzewina.blogspot.com/
http://kosmetyki-orlicy.blogspot.com/
http://zakupowebestie.blogspot.com/

Zatem: PYTAJCIE :)))

sobota, 7 kwietnia 2012

Recenzja: trwały, żelowy Eyeliner- Pierre Rene, a eyeliner Essence.

Hej dziewczyny!


W ramach odkupienia win oraz długiej nieobecności na moim blogu możecie spodziewać się wysypu postów :)
Dzisiaj pod lupę bierzemy żelowy eyeliner od Pierre Rene!


Pierwszy żelowy eyeliner jaki zakupiłam już dość dawno to Essence, z którego mam trzy kolory. Następnie w moje łapki trafił eyeliner Wibo, który bardzo lubię za kolor i aplikację, a na samym końcu Pierre Rene. Dlatego też mogę go porównać z moim ulubionym, czarnym jak smoła eyelinerem Essence. 


Lubię rozwiązanie eyeliner+ pędzelek. Jednak w niewielu przypadkach tego pędzelka rzeczywiście da się używać. Bo albo jest zbyt szorstki aby maltretować nim powiekę, albo każdy włos stoi w inną stronę, przez co próba namalowania idealnej kreski staje się utrapieniem :)

W tym przypadku pędzelek jest słaby. Znacznie gorszy od tego dołączonego do Wibo. Przede wszystkim jest zbyt twardy. A co najważniejsze ciężko nim równomiernie nanieść produkt. Tak aby kreska była jednolita i w każdym miejscu tak samo intensywna.


Słoiczek zawiera 25 ml czarnej mazi, która tak jak obiecuje producent jest długotrwała. Śmiem twierdzić, że trzyma się jeszcze mocniej niż eyeliner z Essence. Więc demakijaż staje się dość problematyczny.
Przywykłam używać oleju przy zmywaniu trwałych eyelinerów :) Spisują się świetnie!


Od czarnego eyelinera wymagam błahej i oczywistej rzeczy, czyli intensywnej czerni. Nie ciemnej szarości, ciemnego granatu, a smoły! I w tym przypadku zdecydowanie wygrywa Eyeliner Essence.
Różnice widać gołym okiem.

Eyeliner Essence, cena ok. 12zł, trwałość dobra, ogólna ocena 8/10
Eyeliner Pierre Rene, cena ok. 12zł, trwałość bardzo dobra, ogólna ocena 5/10

Buziaki! Życzę Wam spokojnych, rodzinnych świąt!

piątek, 6 kwietnia 2012

Dzisiejsze zakupy: Rossmann, Natura :)

Cześć Wam! :)

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i dobry humor nie opuszcza Was pomimo szarugi za oknem! W taką pogodę najchętniej zostałabym na cały dzień w łóżku, z kubkiem ciepłej herbaty/ kakao, stosem gazet i komputerem. 

Dziś wstąpiłam do Natury i Rossmanna. Zakupiłam fluid Maybelline Affinitone Mineral (który jak się później okazało, ma dość rozbieżne recenzje na wizażu, mam jednak nadzieję, że jako tako się u mnie sprawdzi!). Do niego jako gratis otrzymałam cień w bardzo ładnym odcieniu oliwkowej/khaki zieleni, który jak wiecie, bardzo lubię :) Zdecydowałam się także na puder transparentny My Secret, który oceniany jest już znaaacznie lepiej. Mam nadzieję, że będę mogła to potwierdzić. 


Rossmann: to raczej nietrafiony zakup kremu na noc z Alterry, który ma intensywny i duszący zapach starej szminki. Jeśli dam radę się nim smarować- będę pod ogromnym wrażeniem swojej wytrzymałości ;)

Jeśli miałyście do czynienia z którymś z produktów, dajcie znać jak u Was się sprawował!

Pozdrawiam i zaczynam pracę nad nowym nagłówkiem, ponieważ wersja limonkowa nieszczególnie mi odpowiada. Poszukuję czegoś bardziej przytulnego! :)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Wyniki zaległego rozdania Wibo: eyeliner+ szminka :)

Tak jak obiecywałam, jeszcze dziś zamieszczam wyniki zaległego rozdania :)

Zastaw: czarny eyeliner+ szminka wygrywa:




Zestaw: brązowy eyeliner+ szminka wygrywa:


Proszę o kontakt z danymi do wysyłki! :) 

Pozdrawiam 

Powrót do bloggowania :) Recenzja tuszu do rzęs MIYO- Big Fat Lashes

Witam Was ciepło po baaaaardzo długiej nieobecności! :*

Czuję się nieco zobowiązana aby wytłumaczyć moją absencję. 
Dzieje się u mnie wiele. Życzyłabym sobie, aby były to tylko pozytywne wydarzenia, ale niestety, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli.

Powiem szczerze, że chwilowo straciłam motywację do tego, aby kontynuować bloga i pisać dla Was systematycznie recenzje.


Nawet znajome upominały mnie, żebym wreszcie reaktywowała moją stronę! Widocznie musiałam chwilę poczekać, aby wena wróciła i to ze zdwojoną siłą! 

Obiecuję, że jeszcze dziś dokonam losowania zaległego, baarrdzo przeterminowanego rozdania :) Za to również muszę Was przeprosić.

Mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną i będziecie mnie odwiedzać równie często jak wcześniej!




A teraz przechodzę do recenzji tuszu, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. 
A co więcej, jest to kolejny tusz MIYO, z którym bardzo się polubiliśmy!

Zdecydowanym plusem jest jego szczoteczka, która pomimo swojej wielkości jest bardzo precyzyjna i umożliwia dokładne wytuszowanie dolnych rzęs oraz wew. i zew. kącika.

Bardzo przypadła mi do gustu sama formuła tuszu, który nie jest zbyt mokry ani zbyt suchy. Tak więc wytuszowane rzęsy nie robią plamek na powiekach i wysychają bardzo szybko.

Wielki plus za to, że tusz się nie osypuje, a po aplikacji rzęsy są nadal miękkie i nie sterczą jak druty. 

Czy tworzy efekt bardzo grubych, dramatycznych rzęs? 
Nie powiedziałabym. Jak zapewne pamiętacie z moich wcześniejszych recenzji mazideł do rzęs, jestem fanką maskar pogrubiających, nadających objętości i wyrazu spojrzeniu. Ten tusz świetnie podkreśla, lekko podkręca rzęsy i ładnie wydłuża. Intensywna czerń wygląda równie dobrze zaraz po aplikacji jak i po 8 godzinach.

Mnie ten efekt w 100% zadowala na dzień. Na wieczór chętnie nakładam jedną warstwę tego tuszu, a na to coś „mocniejszego”. 





Zdecydowanie polecam ten produkt. Przypuszczam, że jego cena wynosi maksymalnie 15 zł. Natomiast jakość tuszu jest porównywalna do maskar z wyższej półki!




Oto produkty, które czekają na recenzję. Przypuszczam, że kolejny będzie Dermacol, który używam już od ponad miesiąca i niejednokrotnie uratował mi życie ;)

Pozdrawiam Was i jeszcze raz obiecuję poprawę