środa, 20 lutego 2013

KTO DOŁĄCZY DO WYZWANIA: Walka o zgrabne i jędrne pośladki? :) ćwiczenia+ pielęgnacja

 


Która z nas nie marzy, szczególnie w lecie, o pięknych, jędrnych i gładkich pośladkach i udach modelki pozbawionych milimetra skórki pomarańczowej? O to aby wyglądały dobrze na cieplejsze dni po jesienno-zimowym lenistwie i bardziej pobłażliwej diecie :D, należy zadbać już teraz!

Nie mam w sobie żyłki sportowca i nie okłamuję się, że będę biegać (czego nie lubię), chodzić o 6 rano na basen (bo lubię pospać) i włóczyć się po klubach fitness (bo czas na dojazdy wolę poświęcić na leżenie pod kocem) :D
Jednak, UWAGA UWAGA, od ponad tygodnia udaje mi się robić zestaw ćwiczeń, który mam nadzieję, że da rezultaty w najbliższym czasie :)
Skupiam się głównie na ćwiczeniach na talię, brzuch i pośladki.
Co ciekawe, szczerze to polubiłam, a po ćwiczeniach czuję wielką satysfakcję, że zrobiłam coś dla SIEBIE.

Ćwiczenia najdziecie bez problemu na yt.
Ja uwielbiam Mel B i Tiffany Rothe, jednak najczęściej sięgam po stare, dobre 8 min ABS i
8 min Buns.

Od miesiąca szoruję jak szalona pośladki gąbką Syrena, która jest piekielnie ostra i ślicznie złuszcza naskórek. I tu muszę zaznaczyć, że widzę różnicę, ponieważ skóra stała się bardzo gładka *.*


Jednak cellulit, szczególnie przy napięciu mięśni się odznacza i to dość wyraźnie :(
Dlatego wypowiadam mu wojnę!


Dziś do zestawu anty-cel dołączyła szczotka-drapak z For Your Beauty z gumowymi wypustkami, która ma poprawiać krążenie. Wierzę, że pomoże mi też zwalczyć skórkę pomarańczową.

Po ćwiczeniach, prysznicu i szorowaniu się nardzędziami tortur nakładam na pośladki serum Eveline z serii Slim Extreme 3D. Wybór padł na Total PUSH- UP, czyli serum modelujące pośladki.
Ślicznie pachnie, pozostawia skórę gładką i miękką, ale czy podnosi? Tego nie zauważyłam.
Dla efektu push up zastosować można majtki a la J.Lo lub ćwiczenia :D


Planuję wytrwać w moim postanowieniu miesiąc. Po tym czasie myślę, że zmiany będą już dostrzegalne.

Czy któraś z Was ma ochotę dołączyć do mojego wyzwania? :)
*ćwiczenia
*dobre jedzenie i woda
*pielęgnacja

Za miesiąc pojawi się na moim blogu post, w którym pokażę Wam moją 'tabelę' ćwiczeń, opiszę wszelkie wrażenia i efekty, które mam nadzieję zmotywują mnie tylko do dalszych starań!

Pozdrawiam Was ciepło i lecę ćwiczyć :)

niedziela, 17 lutego 2013

Biovax- maska regenerująca, bubel z którym wreszcie się uporałam :)


Cześć!

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i udało Wam się odpocząć w weekend :) Mój minął w bardzo miłej atmosferze i od jutra zaczynam uczelnie. Nowy semestr= nowe postanowienia, które zostaną zweryfikowane już jutro. :D I tak przypuszczam, że skończy się jak zawsze, czyli obijaniem cały semestr i nerwówką w sesji.

Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o produkcie, o którym było BARDZO głośno rok temu na jutubach, blogach i wszelkich urodowych serwisach. Moje włosy są gęste, ale koszmarnie suche, dlatego łapię się wszelkich opcji ich pozornego chociaż zmiękczenia, nawilżenia i wygładzenia.

Proteiny mleczne, brak parabenów, slsów- brzmi obiecująco. Moja ciekawość została zaspokojona już po 4 użyciach. Brak widocznych efektów i to co nigdy mi się nie zdarzało- przetłuszczenie włosów i swędzenie głowy. A w wiaderku pół litra tego mazidła.

I tak męczyłam się z nim cały rok, nakładając od połowy włosów, aby unikać kontaktu ze skórą i jakoś z wielkim trudem udało mi się go wykończyć. I wiem, że więcej masek tej firmy nie kupię, choćby nie wiem jak bardzo były chwalone. :(

Cena: ok 20zł
Pojemność: 500 ml
Dostępność: apteki


Ale teraz szybciutko, krótkie podsumowanie:

+ wydajna
+ konsystencja budyniu o śmietankowym zapachu, nie spływa z włosów
+ dołączony był czepek, co prawda za mały na moją lwią grzywę i co najważniejsze z cienkiej foli, która szybko się podarła. Ale powiedzmy, że jest to jakiś plus
+ cena

- największy minus: brak efektów, włosy były nadal szorstkie
- przetłuszczanie włosów
- swędzenie głowy

To zupełnie tę maskę dyskwalifikuje, bo zamiast pomagać tylko szkodziła!

Znacie? Lubicie?

Buziaki i miłego wieczoru!

wtorek, 12 lutego 2013

Recenzja fluidu Wake Me Up- Rimmel :) Miłe zaskoczenie



Dzisiaj słów kilka o produkcie, który jest już od pewnego czasu na rynku. Jestem niemalże pewna, że sama bym go nie kupiła z prostej przyczyny: nie lubię fluidów rozświetlających bo kojarzą mi się jedynie z błyskiem i zerowym kryciem. 
Dostałam go od przyjaciółki, dla której był zdecydowanie zbyt jasny, dlatego miałam możliwość go wypróbować i zmienić myślenie, bo fluid Rimmel pozytywnie mnie zaskoczył! :)

Cena: ok. 35 zł


Mam skórę normalną, czasem suchą, która jeśli się świeci, to głównie przez krem do twarzy. Mimo wszystko, lubię gdy moja skóra jest lekko zmatowiona, a wszelkie błyski toleruję jedynie na kościach policzkowych, nosie i powiekach.

Efekt rozświetlenia, który daje ten podkład jest widoczny, jednak nie są to dające po oczach srebrno-złote drobiny, a delikatny srebrny pyłek. Jeśli wytężycie wzrok, możecie go dostrzec na zdjęciu powyżej na wysokości napisu Anti-Fatigue. :D

Za każdym razem lekko pudruję moją twarz pudrem transparentnym. W tym przypadku nie było inaczej, jednak skóra nie straciła tego delikatnego błysku, był jedynie ciut bardziej okiełznany! :)

Spodziewałam się zdecydowanie bardziej wodnistej konsystencji i mniejszego krycia. Tu zaskoczył mnie najbardziej, bo ładnie wyrównał koloryt, a u mnie niestety jest co kryć, nie ściera się, nie złazi, nie tworzy plam i maski :) Ponadto duży plus za SPF!

Dodatkowo ładnie pachnie i jest wydajny. Pompka chodzi bez zarzutów, można dozować ilość produktu, a a buteleczka ładnie wygląda na półce :)

Miłe zaskoczenie!
Znacie? Lubicie? :)

poniedziałek, 11 lutego 2013

2 żele do mycia twarzy #Purritin Iwostin, #Dermacos Farmona- recenzja/ porównanie :)



Cześć Dziewczyny :)
Zgłaszam się po dłuuuugiej nieobecności. Uporałam się z sesjami i wracam z nową energią do blogosfery!
Muszę przyznać, że mam kupę produktów do recenzji, całą masę pustych opakowań, więc na dniach pojawi się projekt denko. 

Ale do tematu! Dziś recenzja porównawcza dwóch produktów do mycia twarzy, przeznaczonych do problemowej, tłustej i mieszanej cery. 

Dermacos- Farmona
Dostępny w aptekach, w Rossmannie.
Cena: ok. 17zł
Pojemność: 150ml

Po małym koszmarku z Under 20, dzięki któremu moja twarz pokryła się dziwną kaszką, ten okazał się bardzo miłą odmianą. Jak zawsze, przed zakupem zrobiłam mały wizażowy rekonesans. Opinie całkiem zadowalające, więc bez obaw go kupiłam. Wizaż- klik!

Wrażenia:
+ bardzo przyjemny, odświeżający zapach
+ bardzo delikatne drobinki peelingujące
+ ładnie się pienił
+ dosyć wydajny, choć nie aż tak, jak Effaclar czy Iwostin
+ nie wysuszał mojej normalnej skóry
+ nietestowany na zwierzynie

Czy faktycznie dogłębnie oczyszcza? Nie wiem. W dotychczasowej karierze, nie odkryłam niczego co zdziałałoby cuda. Niestety! :( Ale najważniejsze, że nie pogorszył sytuacji na mojej twarzy, która jest daleka od ideału.

Czy kupiłabym go ponownie? Tak, to fajny kosmetyk, w przyjemnej cenie.
 _______________________________________________

Kolejny myjak to Iwostin, kupiony na zastępstwo poprzednika.
Przyznam, że to pierwszy kosmetyk tej firmy, który znalazł się na mojej półce. Z tego co czytałam, wersja wcześniejsza nie była tak dobrze oceniana jak nowa formuła. Wizaż- klik!


Iwostin- Purritin
Dostępność: apteki
Cena: ok. 20zł
Pojemność: 150ml

Wrażenia:
+ bardzo, bardzo wydajny przeźroczysty żel
+ zdecydowanie mniej przyjemny zapach, który mnie nie drażni, ale mojego Tżta owszem :D
+ świetnie się pieni
+ nie wysusza
+ ładnie oczyszcza

Jeśli chodzi o działanie, ponownie nie umiem określić, czy faktycznie widzę rezultaty.
Przypuszczam, że największe spustoszenie na mojej twarzy robi mój okropny nawyk wyciskania, drapania i robienia coraz to większych ran. Ciężko wtedy określić, czy rzeczywiście widać różnicę :D

Iwostin jest już na wykończeniu. Na pewno do niego wrócę, bo zdecydowanie chętniej kupię żel 'apteczny' niż drogeryjny bubel napakowany alkoholem.

A Wy macie jakichś faworytów?
Chętnie poczytam Wasze typy, bo już niedługo muszę kupić coś nowego!

Buziaki :)