poniedziałek, 31 października 2011

Halloween'owe oko :) Makijaż!



Cześć Wam!

Przyznaję, że nie wybieram się na imprezę z okazji Halloween. Jednak postanowiłam coś dla Was namalować :)

Makijaż dla tych, którzy nie lubią oblewania się ketchupem i malowania siniaków na całym ciele :)

Mam nadzieję, że komuś się przyda tym bardziej, że jest bardzo łatwy, o czym przekonacie się poniżej!

Jak zawsze makijaż bardzo łatwy i dość efektowny. Całość jest dość przerysowana, ale tylko w ten sposób można uzyskać taki efekt. 

Jak zrobić? 

1. Pierwsze co robimy, to mocno obrysowujemy dolną linię rzęs białą kredką. Dzięki temu uzyskamy efekt większego oka.

2. Następnie, za pomocą czarnego cienia/ lub kredki obrysowujemy białą linię pod okiem tworząc nową linię rzęs.

3. Czarnym, matowym cieniem wypełniamy powiekę.

4. Teraz punkt programu- rzęsy.
Zwykłe rzęsy naklejamy pod okiem "do góry nogami" (o ile rzęsy mają nogi ;))
A drugie w załamaniu powieki.

I to cały makijaż :)

Co o tym sądzicie?
Wybieracie się dziś na imprezę? :)




P.S. Dziś liczba obserwujących wyniosła 400! Szalenie dziękuję, że doceniacie moją pracę!
P.S." Co sądzicie o nowym logo?


Pozdrawiam Was ciepło,
buziaki!

niedziela, 30 października 2011

Łatwy jesienny makijaż i zużycia październikowe :) Misz-masz!

Cześć :)


Ze względu na to, że ostatnio na moim blogu gości głownie tematyka paznokciowa, postanowiłam pokazać Wam jesienną propozycję makijażową.

Brąz, stare złoto, oliwka. Ciepło i przyjemnie :)
A do tego podwójna kreska.
Zawsze jakaś odmiana :)


Jak Wam się podoba?
W planach było wykonanie dla Was stepu, jednak światło nie pomagało.
Postanowiłam więc pokazać Wam tylko efekt końcowy.

/bez wytuszowanych rzęs/




*


W październiku zużyłam niewiele produktów. Najdłużej na półce zalegał micel ziaja, po tym jak bardzo podrażniał mi oczy, odstawiłam go na dłuugo.
Ostatnio jednak wróciłam do niego i używałam do demakijażu twarzy, pomijając oczy. I co ciekawe,
w tej roli spisywał się całkiem dobrze.

Affinitone Maybelline-  dobrze znany na pewno wszystkim. Kupiłam go po raz kolejny. Nie uważam,
że jest to świetny podkład, jednak cenowo wypada korzystnie.

Zmywacz Biedronka- zwykły zmywak, dobrze sobie radzi i kupuję go za każdym razem.

Krem Bioclin Acnelia- o tym post pojawi się po przetestowaniu całej serii..

Miłego wieczoru! :)

sobota, 29 października 2011

Jak zmywać brokatowe lakiery? Step by step. :)

Cześć!


Pomimo, że w Internecie bez problemu można znaleźć informacje i porady jak zmywać brokatowe lakiery do paznokci, pod każdym moim postem, gdzie pokazuję Wam brokatowe lakiery (które uwielbiam!!), pojawiają się komentarze, w których piszecie, że trudne zmywanie całkowicie Was zraża.


Ja nie umiem sobie odmówić lakierów z brokatem, ponieważ z ich udziałem dłonie wyglądają rewelacyjnie, tym bardziej na wieczorne wyjścia.

Dlatego pokażę Wam krok po kroku, jak łatwo, bez drapania, darcia paznokci zmywać lakier :)
(nie jest to żadną nowością, że robi się to w ten sposób, ale może do kogoś, kto tkwi w niewiedzy okaże się pomocne! ;)))

Czego potrzebujemy?
  • Płatki higieniczne
  • Folia aluminiowa
Przecinamy płatki na pół, a folie na odpowiedniej wielkości kawałki.

Moje pazury po tygodniowym noszeniu lakieru wyglądają tak:



Każdą połówkę płatka moczymy zmywaczem do paznokci, po czym zawijamy folią.


Po ok. 2 minutach lakier schodzi bez problemu, potem wystarczy tylko przetrzeć aby dokładnie pozbyć się brokatu i ot cała robota!


Spiłowałam delikatnie pazury, nałożyłam odżywkę i nowy lakier. Tym razem bez brokatu! :)


Buziaki!
Miłego weekendu :)

środa, 26 października 2011

Chusteczki do demakijażu i nowa współpraca :)

Cześć!

Dziękuję Wam serdecznie za odpowiedzi pod ostatnim postem. Mam granatowy lakier na pazurkach ze srebrnym brokatem. Zobaczymy ile ten mix wytrzyma :)


Ale wracając do tematu! :)
Przy zakupie podkładu Affinitone dostałam przy kasie chusteczki do demakijażu jako prezent. Bardzo się ucieszyłam ponieważ mój płyn do demakijażu był na wykończeniu.
Zawsze podchodziłam sceptycznie do tego typu wynalazków.

Po dwukrotnych próbach chusteczek Be Beauty z Biedrony, które miały być przeznaczone do skóry wrażliwej, zraziłam się dostatecznie.
Do tych podeszłam również z dystansem, jednak niepotrzebnie!

Chusteczki są dobrze nasączone, dobrze zmywają makijaż twarzy.
dość spore, więc możemy swobodnie jedną chusteczką oczyścić całą twarz.
Bardzo ładnie pachną i nie podrażniają. (co przy chusteczkach z Biedrony zdarzało się nagminnie)

Przyznaję, że nie wykonuję nimi demakijażu oczu. Wolę tradycyjne metody usuwania makijażu z tej wrażliwej partii twarzy.

Czy kupię je ponownie? 
Nie, ponieważ wolę zmywać makijaż micelem i jestem do tej formy przyzwyczajona.

25 chusteczek zapewne kosztuje ok. 10zł, wolę kupić micela, który starcza na znacznie dłużej niż 25 dni. :)


Parę słów o kosmetykach, które zaczynam właśnie testować.
Otrzymałam paczkę, w której znalazł się

  • krem nawilżająco- matujący, 
  • krem na niedoskonałości oraz 
  • oczyszczający żel do mycia twarzy.

Całość przeznaczona do skóry problemowej, więc w sam raz dla mnie.
Pierwsze wrażenia na temat kremu z serii K- lekki, ładnie pachnący.
Seria podobna do Effaclar (?), tyle, że tańsza. Może okaże się hitem w mojej pielęgnacji?


Buziaki!

niedziela, 23 października 2011

Lakiery Safari- co sądzicie?

Cześć Wam :)


Ostatnio znalazłam lakiery Safari w małym sklepiku, w którym nigdy bym się ich nie spodziewała.
Wybór był ogromny i miałam niemały problem aby wybrać kolor dla siebie. Dlatego wybrałam trzy :D


Muszę powiedzieć, że jestem pod dużym wrażeniem gamy kolorystycznej. Każdy znalazłby coś dla siebie.
Myślę, że jeśli będę z nich zadowolona, to na pewno wrócę po jeszcze inny kolor.




Moje pierwsze wrażenia są następujące:

  • rewelacyjne krycie. (nigdy nie spodziewałabym się, że ten najjaśniejszy kolor, będzie tak dobrze krył)
  • zielony pięknie wygląda już po jednej warstwie!
  • schną niby szybko, jednak jeszcze przez 30min trzeba uważać, aby nie odcisnąć paluchów.. 
  • cena rewelacyjna


Znacie te lakiery, jak je oceniacie? :)


Lubie weekendy, podczas których mogę odpocząć. Zapalić świeczki, włączyć muzykę i pić herbatkę.
Intensywny tydzień, wymaga weekendowego odpoczynku :)

Pozdrawiam ciepło!

czwartek, 20 października 2011

Baza I love Stage- Essence. Recenzja :)

 Cześć 

Dziś przyszła pora na recenzję bazy
 I Love Stage Essence

Wahałam się kupując ją w ciemno, ponieważ opinie na jej temat dopiero 
się pojawiają. 

Zaryzykowałam głównie dlatego, 
że moja baza artdeco najzwyczajniej 
w świecie znudziła mi się, dodatkowo mam ją już dość długo, więc zaczęła podupadać na swej świeżości :D


 Cena: ok. 11 zł.
Bardzo atrakcyjna jak na bazę pod cienie.

Baza artdeco to wydatek +/- 30zł
Baza Kobo- ok. 18zł
A te są i tak jeszcze względnie tanie J

Bardzo wygodna forma aplikacji tej bazy przekonała mnie do zakupu. Nie trzeba grzebać w słoiczku aby wydostać produkt. A przy dłuższych paznokciach staje się to uciążliwe.
Aplikator jak w błyszczykach- zdecydowana zaleta.

Kolejna sprawa, która bardzo mi się podoba to ładne krycie powieki. Moje niestety nie są jednolite i jasne. Osobom mającym zaczerwienione powieki, bądź widoczne żyłki na pewno ta cecha przypadnie do gustu.


Następnie: rozprowadzanie. Również nie mam zastrzeżeń. Wg. mnie rozprowadza się znacznie lepiej niż baza artdeco. Więc nie trzeba naciągać powieki, aby pokryć całą jej powierzchnię.

Baza podbija kolor cieni, co możecie zobaczyć na zdjęciu.


Jeśli chodzi o trwałość jest jednak ciut słabsza od artdeco. Cienie po ok. 7-8 godzinach mogą delikatnie zebrać się w złamaniu, jednak nie jest to widok odrażający. Na pewno zależy też od tego, jakie powieki posiadamy. Czy tłuste, czy opadające.
Cienie z biegiem czasu  nie tracą koloru, nie mieszają się i nie giną.

Podoba mi się jej odcień, opakowanie i cena. Wg. mnie warto spróbować, bo jak na kosmetyk w tej cenie spisuje się dobrze.
Zdecydowanie najbardziej lubię efekt krycia, równie dobrze, sama baza może posłużyć jako cień wyrównujący koloryt. Do tego eyeliner i makijaż gotowy J


wtorek, 18 października 2011

Krem do rąk Isana Arganowy- strzał w dziesiątkę! :)

Hej! 
Melduję się dziś razem z moim nowym kremem do rąk. Po ostatnim bublu Garniera (recenzja tu), musiałam zakupić coś innego, ponieważ coraz chłodniejsze powietrze daje się we znaki. 


W promocji w Rossmannie wypatrzyłam to cudo i jestem z niego bardzoo zadowolona!

Kosztował 3,99zł więc cena rewelacyjna. Tym bardziej przy tym jak świetnie działa.
Bardzo dobrze nawilża. Dłonie są gładziutkie co widać gołym okiem. Dość szybko się wchłania,
nie pozostawiając tłustej powłoki. Zawiera olejek arganowy, bardzo modny ostatnio. Często się z nim spotykam. Koniecznie muszę poczytać o jego działaniu.
Gdy nałożę warstwę na noc, cały dzień mam gładkie dłonie, pomimo że myję ręce ze 100 razy w ciągu dnia.
(Mam kręćka na tym punkcie!)

Ma przeciwdziałać plamom starczym, nie wiem czy rzeczywiście to robi, ale jeszcze do starości mi trochę zostało, więc się tym nie martwię. ;)

Plusy:
+ działanie
+ piękny zapach
+ cena
+ szybkie wchłanianie.
Minusów brak !

Jeśli szukacie fajnego kremu, a nie macie w portfelu 80zł na krem L'Occitane, polecam Wam ten :D

P.S. Przepraszam za kuszenie nowym lakierem, ale nie mogłam się oprzeć. Widzę, że nie tylko mnie powalił na kolana :)

P.S.' Przypominam o ankiecie pod obserwatorami. Klik, klik!

Buziaki!

poniedziałek, 17 października 2011

Glitter topper Essence 08- troy. Ukochany lakier! :)

Cześć!

Przyszła pora na post lakierowy, ponieważ długo takiego nie było.
Dziś w akcji mój najnowszy nabytek: 
Essence- topper brokatowy 08 
o wdzięcznej nazwie troy. 

Wiele z Was było ciekawych, jaki efekt daje na pazurach, postanowiłam więc w końcu go należycie wykorzystać ;)
Pojemność: 10ml
Cena: ok. 8zł


Lakier bazowy to Miss Sporty nr 313.
Lubię ten lakier za bardzo ciekawy kolor. Jest to fioletowy granat /musiałam go tak nazwać, ponieważ 
jest to kolor, który trudno określić jednym epitetem/.
Mam go już długo, grubo ponad rok, więc przy nakładaniu sprawia drobne problemy, jednak uporałam się 
z nim.

Następnie na pazurach wylądowały dwie warstwy toppera, który idealnie wpasował się w fioletowo- granatowe klimaty. Wg. mnie całość wygląda bombowo i jestem zauroczona tym efektem
Wiem, że będę stosować go w różnych kombinacjach. Na granacie i na różu wyglądałby równie ładnie. 


Parę słów o samym brokacie:
Różowo- granatowe- srebrne drobinki urzekają niesamowicie.
Przy nałożeniu dwóch cienkich warstw lakier wysycha w miarę szybko, oczywiście mógłby się pospieszyć lecz tego nie robi.
Tak czy owak, jestem w nim zakochana !!

/Celowo zrobiłam zdjęcia w różnym świetle, aby pokazać Wam jak prezentuje się na pazurach/




Jak Wam się podoba?
Podbił Wasze serce? Moje taaaak! J

P.S. Proszę Was o oddanie głosu w mojej ankiecie, która znajduje się tuż pod obserwatorami. 
Chętnie poznam Wasze upodobania kosmetyczne!

niedziela, 16 października 2011

Ombre hair? Mała przeróbka :)

Cześć dziewczyny!

Wczoraj w nocy, pewnie z braku innych zajęć, wymyśliłam, że chcę ombre!
Zapewne wiele Was stwierdzi: "ocknęła się w porę, to już dawno niemodne". 
Ja w zasadzie w niewielu dziedzinach kieruję się modą. Kupuję to co mi się podoba, a nie to co koniecznie jest na czasie.


Ale wracając do włosów. Mam włosy dłuugie i ciemne. Są dość ciemne naturalnie, a przez parę lat traktowałam je dodatkowo farbą, którą skutecznie je przyciemniała. Jak każdej babie, zachciało mi się odmiany i zamierzam dziś wprowadzić mój plan w życie!

Wczoraj w nocy naoglądałam się na yt, w jaki sposób wykonać samemu ombre. 
(Swoją drogą uwielbiam filmy DIY!)

Kupiłam farbę i niedługo się przepoczwarzę w połowiczną blondynkę, zapewne dość ciemną, ale zawsze blond. :)
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli, a włosy się nie spalą :D

  • Co sądzicie o takich włosach? 
  • Podoba Wam się, czy uważacie, że to durny wymysł?
  • Artykuł: ombre hair
Jestem ciekawa Waszych opinii!

Tak czy owak, trzymajcie kciuki!

sobota, 15 października 2011

Black Little Dress- świetny zapach w dobrej cenie!

Cześć!

Dziś post perfumowy. Jest to zarazem mój pierwszy post o zapachach.
Chciałam Wam opisać jeden z moich ulubionych zapachów ze średniej/niskiej półki.

Zapewne jak każda dziewczyna uwielbiam perfumerie, przechodzenie obok Sephory przyprawia mnie o zawrót głowy i najchętniej kupiłabym wszystko ;) Ale ceny niestety są dla mnie na chwilę obecną (ale mam nadzieję, 
że w przyszłości się to zmieni!) zdecydowane za wysokie i muszę ratować się tańszymi produktami. :)
Muszę zaznaczyć, że lubię zapachy intensywne, ciężkie, bardzo kobiece, czasem duszące.

Te o których dziś Wam opowiem są dość intensywne, jednak nie powodują mdłości :))


Little Black Dress- Avon
Zaczniemy od szczegółu.

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: afrykański imbir, kolendra, cyklamen 
nuta serca: różowa peonia, gardenia, ylang-ylang, kwiat księżycowy 
nuta bazy: drzewo mleczne, japońska śliwka, piżmo. 
(źródło: wizaz.pl)

Tak przedstawiony zapach niewiele mi mówi i chyba nigdy nie będę sobie potrafiła wyobrazić jak pachną perfumy po przeczytaniu takiego opisu. 

Jednak coś w nich musi być, skoro systematycznie do nich wracam. Jest to już trzecia butelka i chyba nigdy mi się nie znudzi.

Jaki jest ten zapach?
  • Dość elegancji, intensywny. Dlatego zawsze w okresie jesienno/ zimowym nachodzi mnie ogromna ochota na takie zapachy. Jednym bardzo przypada do gustu, inni zapewne stwierdziliby, że to zapach charakterystyczny dla  eleganckich kobitek po 60 r.ż. Zdecydowanie jest to zapach dla kobiet, które lubią dość ciężkie perfumy.

  • Utrzymują całkiem długo. Spokojnie przez 5 godzin jest mocno wyczuwalny, potem delikatnie słabnie. 

  • Ładna, klasyczna butelka, bez udziwnień. Zwracam dużą uwagę na flakony perfum i ten zdecydowanie przypadł mi do gustu.

  • Na allegro można je kupić bardzo tanio :) Zawsze kupuję je właśnie za pośrednictwem All.


Miałyście kiedyś te perfumy?
Kojarzycie?
Jakie perfumy tanich marek polecacie? :)


piątek, 14 października 2011

Obgryzanie paznokci- jak z nim walczyć? Poradnik :)

Hej!

Dziś post- „poradnik” dla wszystkich dziewczyn zmagających się 
z nawykiem obgryzania paznokci

Jak z nim walczyć? Jakie produkty mogą nam pomóc?

Czyli opowiem jak wyglądało to w  moim przypadku, a pazury obgryzałam praktycznie całe swoje życie.

Podejmowałam wiele prób walki z tym niezdrowym i wybitnie nieestetycznym nawykiem.
Dotychczas pomagały na krótko, lub nie pomagały wcale.
Oczywiście jeszcze w latach podstawówki mama zakupiła mi gorzki paluszek. To nie stanowiło dla mnie żadnej przeszkody. I dalej paluchy gryzłam.
Potem, gdy byłam już starsza, zdecydowałam się na paznokcie akrylowe, do których miałam dwa podejścia. Chociaż było to znacznie utrudnione, pazury i tak gryzłam. Najchętniej odgryzałam akryl po bokach i dobierałam się do swoich.

Pierwszy dłuższy etap mojego „odzwyczajania” miał miejsce w zeszłym roku w wakacje. Jednak niedługo po powrocie na uczelnie ładnie pomalowane paznokcie odeszły w zapomnienie.

Teraz jest kolejny okres, znacznie dłuższy. Mianowicie nie gryzę już od drugiej połowy lipca. Więc przez te prawie trzy miesiące paznokcie znacznie się poprawiły. Zarówno ich kształt, jak również kondycja.

W jaki sposób sobie z tym radzić?

Sprawą najważniejszą jest uświadomienie sobie jak niezdrowy i nieestetyczny jest ten nawyk.
O dziwo, znacznie bardziej przekonuje mnie ten drugi argument.

Trzeba z tym natychmiast zerwać. Odkładanie od jutra, od przyszłego miesiąc ect. nic nie da. 
A to tylko strata czasu.

W pierwszym etapie trzeba postawić na odżywki, które się wchłaniają, nie pozostawiając żadnej powłoki 
na płytce. Bo nawet bezbarwny lakier na takich ogryzkach nie wygląda dobrze. 
Tu polecam Wam ten post: klik!

Świetną metodą jest fotografowanie dłoni. Uwierzcie, że już po jednym tygodniu widać dużą różnicę. Pazury radzę fotografować co tydz. Da Wam to wielką satysfakcję, jak będziecie widzieć rezultaty! 
Sama robiłam to za pierwszym razem.

Gdy pazury delikatnie odrosną można stosować odżywki nadające delikatny mleczny odcień. 
Polecam Wam serię odżywek Eveline. Mają świetne recenzje! Zapewne niedługo na moim blogu również 
się taka pojawi. J

Nawilżać paznokcie i skórki. Natłuszczanie na noc (np. Olejkiem rycynowym) daje świetne efekty.

A co najważniejsze nie trzymać paluchów w buzi! Gdy tylko kusi nas aby zadziałać zębami, radzę 
na przykład nałożyć oliwkę na skórki. Zdecydowanie odstraszy Często tak robię- działa!

Zawsze mieć przy sobie pilniczek (papierowy lub szklany), aby w razie powstania zadziora lub złamania paznokcia można było złagodzić ostre, poszarpane krawędzie paznokcia.

A teraz jeszcze porównanie: dwa zdjęcia .
Pierwsze- nie obgryzałam może już 3 tyg. Paznokcie zaczęły odrastać. I uwierzcie, że tu są już w dobrym stanie.. Możecie sobie wyobrazić jak źle wyglądały przed.
(pokazuje to z niemałym wstydem i zażenowaniem)

To zdjęcie obecne :)
Jestem z siebie bardzo dumna!


P.S. Lakier na paznokciach to kolor 177 :)

Buziaki!

Wyniki rozdania :) Tam tararaaam

Cześć! :)

Muszę przyznać, że jest mi bardzo miło, że tyle osób wzięło udział w moim rozdaniu!

Jednak nagroda jest tylko jedna, a maszyna wytypowała zwyciężczynię.


Z przyjemnością informuję, że nagrodę otrzymuje: kamyczek


Proszę o wysłanie danych na mojego maila :) 
(jeżeli wciągu 2 dni nie otrzymam maila, maszyna jeszcze raz pójdzie w ruch ;))

Gratuluję!

środa, 12 października 2011

Krem Garnier- do niczego! Bu Bel..

Przybywam dziś jeszcze z szybką recenzją kremu do rąk Garnier. Zaczyna się pomału okres, którego zdecydowanie nasze dłonie nie lubią. Dlatego postanowiłam zrobić post o produkcie, którego nie polecam.


Krem zakupiłam w promocji, za ok. 4zł. Uważam, że nie jest to dużo za objętość 75ml.

Zacznę może od plusów, ponieważ jest ich zdecydowanie mniej.
+ zapach, delikatny, niedrażniący
+ cena
Niestety tylko tyle..


Krem jest rzekomo przeznaczony do skóry szorstkiej. Ma wygładzać i zmiękczać skóre. 
Obecnie moja skóra jest jeszcze we względnie dobrej kondycji, co zapewne z biegiem czasu będzie się zmieniać. Odkąd używam tego kremu nie widzę żadnej poprawy. Tak jakby go w ogóle nie było..

Szczerze przyznaję, że po nałożeniu kremu na dłonie, wchłania się on w mgnieniu oka i po minucie mam wrażenie, jakbym niczego nie użyła.
Krem znika i nie robi absolutnie NIC!

Dodatkowo jego koszmarna konsystencja działa zdecydowanie na minus. Krem wylewa się z tubki, a na skórze zostawia przez 3 sekundy jakby mokrą powłokę. Fakt wchłania się szybko, ale nic nie robi ze skórą.



Garnier się nie popisał, zdecydowanie odradzam!

Tonik nagietkowy Ziaja- recenzja!

Cześć dziewczyny!


Chciałabym powiedzieć Wam parę słów na temat toniku nagietkowego Ziaja.

Był to zakup spontaniczny, nie wiedziałam 
na jego temat absolutnie nic, ale mimo wszystko kupiłam. 
Cena bardzo atrakcyjna dla naszej kieszeni: ok. 6zł.

Jestem fanką tej firmy, chętnie sięgam po jej produkty. Zdarzyły się takie, których nie polubiłam/ nie sprawdzały się, ale z tego toniku jestem zadowolona.

Używam go codziennie wieczorem, po dokładnym demakijażu. Po umyciu moja skóra jest lekko ściągnięta, jednak zaraz po przemyciu twarzy tonikiem uczucie to mija.
Bardzo dobrze oczyszcza, nie zawiera alkoholu. Nie musicie więc obawiać się wysuszenia skóry! 
Ma bardzo delikatny, ledwie wyczuwalny zapach.
Zauważyłam działanie łagodzące. Nie wiem czy to na pewno jego zasługa, czy kremu Bambino z tlenkiem cynku: (możecie o nim przeczytać tutaj :) )



Tonik ma względnie dobry skład. Na trzecim miejscu znajduje się wyciąg z kwiatów nagietka, jednak poprzedza go glikol propylenowy, czyli pochodna ropy naftowej.. Nie zauważyłam jednak aby w jakikolwiek negatywny sposób wpłynął na moją skórę.



Wyciąg z kwiatów nagietka ma działanie bakteriobójcze, zmniejsza stany zapalne, więc w sam raz dla cery problematycznej. :)

Lubię ten tonik i gdy skończę tę butelkę, zakupię inną wersję. Być może ogórkową. Zapach jest bezbłędny!

Używałyście kiedyś tej mikstury? :) 
A może znacie inny, dobry tonik?

wtorek, 11 października 2011

Lakier Essence- Make it golden. Na bogato :))

Dziś chciałabym Wam pokazać moje paznokcie, właściwie to jeden paznokieć pomalowany świeżynką Essence Make it golden :)
Jeśli lubicie brokatowe lakiery, na pewno ten post Wam się spodoba!



Czekałam na ten lakier z utęsknieniem. Pomyślałam, że na jesień będzie idealny. 
Jestem jednak nim troszkę rozczarowana. Mianowicie, nie podoba mi się to, że baza w której zatopione są drobinki brokatu jest złotą mgiełką, a nie jest przezroczysta.
Wydaje mi się, że przez to lakier dużo traci. Ponieważ już na czarnym lakierze nie będzię wyglądał tak ładnie..

Aby uzyskać dużą ilość drobinek trzeba nałożyć 3 warstwy, ale to dość normalne. :)

/tak wygląda przy dwóch warstwach/


 /tak przy trzech warstwach/ 

Myślę, że warto spróbować. Tym bardziej, że jest tani (5,60zł), a lakiery brokatowe są ostatnio bardzo
na czasie :)

Pozdrawiam! 

poniedziałek, 10 października 2011

Rozdanie Essence, Hean- przypomnienie!

Przypominam, o moim rozdaniu, które trwa do 13. października!

Zapisujcie się TU ! 


Pozdrawiam :)

Malutkie zakupy i wymarzony oliwkowy cień Essence!

Cześć!

Dziś okropna pogoda, zimno jak diabli, więc na poprawę humoru wracając z uczelni wybrałam się
do Natury. Celem wyprawy była świeża seria I Love, jednak nic mnie nie powaliło na kolana.
Waham się wciąż czy zakupić bazę pod cienie z tej serii, czy zdecydować się na coś innego.. Chyba jednak poczekam na opinię. :) Nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto!


Kupiłam dziś trzy drobiazgi, a jeden szczególnie przypadł mi do gustu. W zasadzie, z lakieru też jestem zadowolona, ponieważ niemożliwie przyciąga wzrok. Śmiem twierdzić, że bardziej niż topper Julia :)

Jednak szczególnie cieszę się z cienia Essence. Jest to jakiś świeżak, więc tym bardziej jestem zadowolona, że go wypatrzyłam!



Kolory neutralne uwielbiam jesienią pod różnymi postaciami. Począwszy od ubrań, kończąc na paznokciach :) Zdziwiłam się gdy zobaczyłam, że wyprodukowano go w Pl!



Kosztował 6,99zł. Jest świetnie napigmentowany i ma metaliczne wykończenie. Właśnie takiego szukałam! :)
Już wiem, że jutro zagości na moich powiekach :)

Jak Wam się podoba mój najnowszy nabytek?
Buziaki!
Miłego tygodnia!