środa, 27 lipca 2011

Dziękuję za wyróżnienie: The Make Up Blogger Award

Tak jak mówiłam, zabieram się za odpowiedź na Tag The Make Up Blogger Award!
Dziękuję bardzo bardzo serdecznie Sonnaille za nominację!






Szczerze przyznam, że niektóre Tagi są dla mnie nieszczególnie ciekawe, dlatego przyznaję się bez bicia, że na wcześniejszy nie odpowiem :) a o tym jak mieszkają moje kosmetyki już pisałam, a nic się od tego czasu nie zmieniło! Więc uważam, że to także zbędne.


Przechodzę do Tagu, bo całe te wstępy są absolutnie zbędne, a i tak się rozpisałam :)


Zasady są następujące:
· Napisz kto przyznał Ci nagrodę.
· Napisz 7 makijażowych faktów o sobie.
· Przekaż zabawę 15 innym blogerkom. 


 Moja mama nie jest w stanie zrozumieć mojej kosmetycznej manii, oglądania filmików na yt z tutorialami przez całe godziny, recenzji kosmetyków i przesiadywania na wizażu. Tym bardziej,    że zaczęło się to stosunkowo niedawno, bo pewnie ze 2 lata temu. Wcześniej, owszem, robiłam   makijaż, jednak nie było to hobby i zainteresowanie. 
                 Nawet nie wiem kiedy moje podejście do makijażu się tak zmieniło!

 Niestety nie wyobrażam sobie wyjścia gdziekolwiek bez makijażu. Jestem posiadaczką cieni pod oczami o bardzo intensywnym odcieniu, dlatego zawsze przed wyjściem muszę zatuszować tę okolicę. A kiedy idę na dłuższe wyjście nie obejdzie się bez fluidu, różu i tuszu. 

Mój dzień zaczyna się zawsze tak samo, poranna toaleta, śniadanie, makijaż podczas jednoczesnego oglądania filmików na yt. ;)

 Malowanie siebie nie stanowi dla mnie żadnego problemu, jednak kiedy przychodzi do malowania           kogoś innego, zaczynają się schody. A kreski eyelinerem chyba nigdy nie nauczę się malować na  powiece innej niż moja.


Uwielbiam drogerie, w których mogłabym spędzić całą noc przy szafach z kolorówką.


Marzę o pędzlach z wyższej półki, jednak moje skąpstwo chyba nie pozwoli mi na zakup pędzla za 200zł.. Właściwie, jako całkowity amator chyba nawet go nie potrzebuję, ot takie widzimisię! :)


Jeśli mam 50zł, zdecydowanie wolę je wydać na jakiś kosmetyk, a najlepiej parę kosmetyków zamiast na ubranie :)


Do zabawy zapraszam:

oraz oczywiście inne chętne bloggerki! :)

Buziaki!

Makijaż z soczystą zielenią :)

Cześć Wam :)

 Dziś przybywam z makijażem wykonanym za pomocą paletki Sleek- Oh so special 
i paletki My Secret- którą absolutnie pokochałam za 
piękną zieleń. 


1. Na całą powiekę nałożyłam biały cień z paletki My Secret.
2. W zewnętrznym kąciku nałożyłam, lekko wyciągając stalowo-niebieski cień
3. Na środek powieki nałożyłam zielony cień, skupiając go przede wszystkim przy linii rzęs.
4. Dolną linię rzęs obrysowałam bardzo delikatnie szarą kredką Essence- Behind the scenes
5. Na linię wodną białą kredkę. 
6. Mocno wytuszowałam rzęsy, i voila!





Ostatnio często gości na moich powiekach w różnej postaci, jako liner, na całą powiekę czy tylko jako akcent. To kolejny banalny makijaż z zielenią. 


Bardzo świeży i wakacyjny, bardzo polubiłam zieleń w takim wydaniu!
Na górną powiekę biały cień z paletki a na dolną zielony.

Buziaki! :))

P.S. 
Wiele z Was zaprosiło mnie do  zrobienia TAGu, oczywiście dodam odpowiedź,
tylko muszę mieć chwilę czasu!
Dziękuję!

czwartek, 21 lipca 2011

Rozdanie Sleek!

Zapraszam Was do rozdania na blogu: 

Do wygrania paletka Sleek :)

Małe zakupy, szybka recenzja arbuzowego żelu :)

Czeeść!
Dziś taki szybki post, między kawą a śniadaniem, jednak uważam, że dość przyjemny jak dla każdej kobiety:
Zakupy! :)

Co prawda nieduże, jednak znacznie poprawiły mi humor. 
Wczoraj zaszłam do natury i myślałam, że wyjdę z siebie gdy zobaczyłam 
piękną, pełną po brzegi szafę Catrice!
Pierwsza w moim mieście! Myślałam, że się nigdy nie doczekam, a jednak :)


Kupiłam pędzel do różu, o którym słyszałam wiele dobrych opinii i kredkę brązową.
A z szafy My Secret wzięłam w końcu paletkę. 
Moja mama, zapłaciła za zakupy, wyszła ze sklepu i cała ta siatka upadła jej na podłogę. 
Wiedziałam, że cienie nie przeżyły. I rzeczywiście, cień na którym najbardziej mi zależało (zielony) ma duży uszczerbek. Nie wygląda to dobrze, no ale trudno :) Da się używać. Pozostałe są nienaruszone.. 
(dlatego zakryłam tą zieleń pędzlem, żeby Was nie straszyć! ;))
Na pewno wiecie jak to boli.

Oprócz tego, żel Flos Lek.

I teraz przyszła pora na żel pod prysznic, który ja, jako miłośniczka arbuza i melona, kocham ogromnie!
Kupiłam go już jakiś czas temu, jednak wydaje mi się, że jeszcze jest dostępny w Rossmannie. 

Kosztował niecałe 3 zł (!) za 300ml. Cena śmieszna.
Zapach jest po prostu przepiękny, niesamowicie orzeźwia. 
Więc prysznic po upalnym dniu daje niesamowitego kopa. 
Skóra pachnie po użyciu dość delikatnie, ale to w sumie lepiej.

Oczywiście jak każdy żel drogeryjny zawiera SLS, ale za to pięknie się pieni 
i niewielka ilość wystarcza do umycia całego ciała!

Mój ukochany żel pod prysznic, mogę to śmiało powiedzieć.

Miłego dnia! :)
P.S. Napiszcie mi, czy używałyście kiedyś pędzli z Catrice i jak Wam się spisują?

wtorek, 19 lipca 2011

Depilacja, golenie, podrażnienia?- Balsam Venus

Cześć Wam! 
Dziś przybywam z odrobinę innym tematem, mianowicie z recenzją kosmetyku pielęgnacyjnego. 
(a na moim blogu jest to sporadyczne)!



Mowa jest o 
balsamie po depilacji i goleniu Venus.

Lato to okres usuwania owłosienia różnymi metodami. Ja, jako osoba średnio odporna na ból a przede wszystkim z obawy przed wrastaniem włosków, wybieram maszynki i pianki do golenia.









Używam dobrych maszynek- obecnie Gilette Blue Ice
(które pachną wprost przepięknie!) a wyglądają tak: 
http://img6.burak.pl/img/8/2/8/4/maszynka-jednorazowa-gillette-blue-ice-3-kpl-3-szt-.jpg
http://e-styl.com/photo/product_big/2/7/2/1_2729e8ab3599.jpg

Jestem z nich bardzo zadowolona, ponieważ ich głowica ma na prawdę spory zakres ruchu (znacznie większy niż maszynki, które używałam dotychczas- Wilkinson Xtreme3) , przez co golenie jest bardziej komfortowe. 

Jednak chyba dla wielu z nas usuwanie owłosienia (goryl!) jest koniecznością, która niesie razem z sobą różnego rodzaju podrażnienia, świąd czy pieczenie.
Nigdy wcześniej nie miałam problemu ze skórą nóg po depilacji. Każdy balsam, który na daną chwilę miałam, sprawdzał się dobrze i nie podrażniał dodatkowo mojej skóry. 

Od ponad roku sytuacja się zmieniła i mimo iż używam już balsamów do skóry wrażliwej, alergicznej, zawsze po ogoleniu nóg i nasmarowaniu ich, skóra pali żywym ogniem, jest czerwona i robią się na niej plamy. Czasem zmuszona jestem nawet zmyć balsam.
Długo szukałam idealnego balsamu, który by skórę nawilżył, zniwelował podrażnienia i nadał jej gładkość. 
I chyba znalazłam!


Cudeńko to kosztuje ok. 10zł za 200 ml. Wystarcza na prawdę niewielka ilość aby nasmarować nogi. 
Pachnie dość ładnie, jednak w żadnym wypadku nie jest to zapach kokosa. 
Raczej coś w rodzaju melona (takie jest moje skojarzenie).
Skóra jest pięknie nawilżona, gładka i nie ma na niej żadnych czerwonych kropeczek i podrażnień.

Jeśli macie taki problem, zdecydowanie mogę go Wam polecić!
(Jedyna rzecz, która mnie lekko zraziła, to skład- 3 rodzaje parabenów.)
 Jednak na dobrą sprawę trudno znaleźć kosmetyk drogeryjny bez nich..

A może Wy macie też jakieś sprawdzone kosmetyki łagodzące
Buziaki!

niedziela, 17 lipca 2011

Wakacyjny, różowy makijaż- paletka Sleek

Lato to świetny czas aby zaszaleć z kolorami. Jestem zakochana we wszelkich wyraźnych kolorach, chyba najbardziej w intensywnym różu. Wcześniej nigdy bym nie pomyślała, że będę nosić róż na powiekach. 
Kolor ten mnie odstraszał, kojarzył się z tandetnymi gadżetami i kiczem. 
Co więcej obawiałam się, że kolor ten podkreślać będzie zmęczenie oczu, 
sińce i każdy mankament mojej okolicy oczu.
Rzeczywiście trzeba z tym kolorem uważać, nie przesadzać i zadbać o dobre ujednolicenie kolorytu 
w okolicy oczu.

Zrobiłam makijaż, który chciałabym Wam pokazać i usłyszeć Wasze zdanie na temat takich kolorów na powiekach. Aparat zjadł intensywność koloru, musicie uwierzyć mi na słowo, że odcień jest szalony i tylko dla odważnych :)







Po moim ostatnim zakupie palety Oh so Special, mam teraz ogromną ochotę na 
Caribbean Curacao.
Jest to zestaw cieni idealnych na wakacje. Chyba jednak nie będę potrafiła sobie ich odmówić. Spójrzcie!
Co o niej sądzicie? :)

Tani a świetny tusz- Growing Lashes! :)

Hej Wam! :)
Mój ukochany tusz już od bardzo długiego czasu to Wibo- Extreme Volume Lashes 
Zużyłam już chyba piąte opakowanie i gdy trzeba było wybrać się do Rossmanna wiedziałam co kupię.
Gdy dotarłam pod szafę Wibo, ujrzałam coś całkiem nowego- 
Maskara pogrubiająca stymulująca wzrost rzęs.

Cena jest bardzo zachęcająca, dlatego bez wahania skusiłam się tym razem na ten tusz.

Tusz ma głęboko czarny kolor i wyraźnie pogrubia. Czasami też skleja, gdy się z nim przesadzi. Ja jednak nie jestem maniakiem idealnie rozczesanych rzęs, więc w żadnym wypadku nie jest to dla mnie wada.
W zasadzie nie wiem czy jest na świecie maskara pogrubiająca, która by równocześnie perfekcyjnie rozczesywała rzęsy. 
Efekt na oczach wygląda tak:

Tutaj nałożyłam ilość standardową, jaką najczęściej noszę na co dzień.

Tutaj już nałożyłam więcej, żeby pokazać Wam, że tusz lubi się też skleić i robić efekt nóżek robala :)
(Jestem ciekawa: Jak Wam się podoba taka podwójna kreska?)

Jedyne czego się obawiałam, to gumowa szczoteczka, z dość krótkimi igiełkami. Jednak okazało się to zaletą, ponieważ dzięki swojej wielkości można nią dotrzeć do każdej rzęsy nawet w wewnętrznym kąciku.

Porównując ze szczoteczką Extreme Lashes, zielona jest zdecydowanie mniejsza.

Trwałość jest zadowalająca, cena jeszcze bardziej. Zdecydowanie mogę uznać ten tusz za Ulubieńca na równi z różowym :)

Co do pobudzania wzrostu rzęs, na razie niczego nie odnotowałam, jednak liczę, że jednak zadziała i będę mieć piękne długie rzęsy. :)

Pozdrawiam :*

niedziela, 10 lipca 2011

Paleta Sleek- Oh So Special 658

Cześć Wam! Po dość długiej przerwie spowodowanej sesjami, egzminami, praktykami i wszystkim co niemiłe, a pochłaniające wieele czasu.




Wracam dziś do Was z recenzją Palety (mojej pierwszej paletki Sleek) 
Oh so special.

Długo broniłam się przed zakupem jakiejkolwiek palety Sleek, jednak po tym jak miałam możliwość wziąć ją we własne ręce i pomacać każdy cień, wiedziałam że muszę ją mieć.

Dużo rozwodzić się nie będę, ponieważ jakie są cienie Sleek na pewno już większość z Was doskonale wie. Jednak myślę, że kolorystyka Was zainteresuje.

Cienie można określić mianem zwyklaków, w których każdy znajdzie coś dla siebie.

Cukierkowe matowe róże- bardzo wakacyjne.
Ładna i dobrze napigmentowana wanilia
Dwa cienie metaliczne, z których jeden jest moim ulubieńcem.
Cień środkowy w dolnym rzędzie.
Wydaje mi się, że jest to cień podobny do jednego z cieni Kobo. Który mieni się na złoto i różowo równocześnie.
(nie pamiętam jak się dokładnie nazywa :))


Te cienie są zdecydowanie bardziej neutralne.Część jest matowa, a dwa w górnym rogu metaliczne z lekką drobinką. Tu moim ulubieńcem jest niebieski, fioletowy i czarny. 


Pigmentacja jest rewelacyjna, a dodatkowo większą intensywność cieni można uzyskać używając dołączonego aplikatora. Który, o dziwo, jest rewelacyjny!

Widziałam na Allegro, że cienie te robią furrorę, a ja mogę dodać od siebie, że są warte swojej ceny. 
A ten zestaw kolorystyczny na pewno nie będzie zalegał na dnie szuflady. Bo przez zróżnicowanie kolorów będą na czasie zarówno w lecie jak i w zimie :)

Buziaki!
:)